zapiski terapeutyczne
RSS
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Boska K.

Obejrzałem w trakcie trwania festiwalu kilka spektakli, z różnym skutkiem. Największe wrażenie (chyba, bo to wciąż płynne i nieustalone rzeczy są) wywarła na mnie zobaczona dziś (tj. w niedzielę) w studio telewizyjnym w Łęgu "Persona. Marylin". Choć nie lubiłem dotąd Sandry Korzeniak, m. in. dlatego, że jej tembr głosu przyprawiał mnie o spazmy i przywoływał na myśl Smerfetkę, to po tym przedstawieniu - właściwie nie wiem, co o niej powiedzieć. Myślę, że obejrzeliśmy (przynajmniej dziś wieczorem) rolę, na którą od samego początku czekała nagroda.

Z wyczekiwanych pokazów godne polecenia są zdecydowanie jeszcze "Między nami dobrze jest" z TR Warszawa i "Brygada szlifierza Karhana" z Teatru Nowego z Łodzi. Oba opowiadają o historii i przeszłości, każdy w zupełnie inny sposób."Brygada..." zrymowała mi się z widzianym w wakacje "Hamletem" Wooster Group - oba spektakle można w jakiś sposób nazwać coverami czy remiksami premier z przeszłości. Zobaczyłem działanie socjalizmu na własne oczy (oczywiście, przetransponowane na scenę, a zatem nie w skali 1:1) i to "Brygada" własnie, dzięki unaocznieniu, zrobiła dla mnie więcej w kwestii uświadamiania historii, niż lekcje, filmy, wystawy. W "Między nami..." wspaniali aktorzy, wszyscy, bez wyjątków, nawet ci w najmniejszych rolach. Brak słów.

Niezwykły, powalajacy siłą obrazu "T.E.O.R.E.M.A.T.", choć nie mógł sie skończyć (tj. mial jakieś 15 zakończeń, a po każdym rozczarowanie tym, że to jeszcze trwa, rosło), również mogę zaliczyć do jasnych punktów Festiwalu, podobnie jak "Samotność pól bawełnianych", znakomicie zagraną (aktorzy) i zagraną (muzycy), energetyczną i soczystą, choć nieco przewidywalną. Za to kompletnie nie zrozumiałem "Opętanych" z Wałbrzycha. Krzysztof Garbaczewski postanowił być "so, so sophisticated". Udało się.

Jutro walka z tłumem u wrót Łaźni Nowej. Cały Kraków chce wejść na "(A)pollonię".

01:06, niebieskokolorowy
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 grudnia 2009
Nareszcie.

Aktywność blogowa stała się odwrotnie proporcjonalna do aktywności w realu. Chyba teraz zmienią się proporcje. Chociaż - zaczyna się Boska Komedia i moja akredytacja prasowa może w tych szczytnych zamiarach sporo namieszać. Ale czego się nie robi dla tygodnia wszystkich świetych teatralnych ;)

15:34, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 listopada 2009
Żyję. I chwalę sobie. Choć chcę umrzeć.

Żyję i mam się jakoś, całkiem nieźle. Ale ostatnie miesice przygwoździły mnie pracą do ziemi. Pracą, wyjazdami słuzbowymi, rozbieganiem i brakiem zorganizowania.

Chwalę sobie, bo widziałem wspaniałą Danutę Stenkę w "Giovannim", kilka innych (złych, ale zawsze) spektakli oraz film przygodowy, który miał być katastroficzny. Bo znalazłem piwo Strzelec (czarne, lepsze, niż czerwone) w Jubilacie (a juz wydawało mi się, że browar zbankrutował). Bo założyłem profil na Facebooku. Bo tak!

Chcę umrzeć - zabija mnie małe mieszkanko, które teraz zajmuję, brak przestrzeni życiowej i pralki, oraz nadmiar grzyba na ścianach. Zabija brak czasu na kupienie mleka do kawy. niedostępnośc biletów na Boską Komedię. Stres i odpowiedzialność.

02:51, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 września 2009
Zasłyszane

Wczoraj popołudniu, szykując się do wyjścia z domu (tj. stojąc na dworze i paląc papierosa), usłyszałem następujacy dialog:

ON: jesteś głucha jak pień!
ONA: (szuszuszuszu)
ON: Głucha jak pień!
ONA: (niezrozumiałe)
ON: JAK PIEŃ!!!
tu chwila regularnego dialogu, po czym:
ON: Jesteś głucha jak pień!

Uśmiechnąłem się pod nosem.

08:48, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
Krk

Już powrócony, zapracowany, niedospany - te klocki.

Rozczarował mnie Paryż. To chyba najmocniejsze moje zderzenie z legendą miasta. Owszem, podobnie było z Krakowem, lata temu, mimo wszystko jednak tamto zderzenie było mniejsze. Różnica między mitem a rzeczywistością tego "miasta koło Nowej Huty" nie jest aż tak szalona, jak to się dzieje w Paryżu. Choć, oczywiście, jest zauważalna.
A Paryż zaproponował silniejsze zderzenie. Nie bardzo rozumiem, jak to działa. Może legenda rośnie wraz z odległością? Dośc powiedzieć, że romantyzm, artystowskość i wszelkie inne ą-ę wymiękły i ustapiły miejsca rynkowi zbytu metalowych wież Eiffel'a i wachlarzy z zarysem Notre-Dame. Cieszę się, że się na ten Paryż zdecydowałem, ale jakoś tak - nie mam ochoty wracać. Mimo wszystko - nie. Korcą mnie inne miasta we Francji, np. Nantes ze względów sentymentalnych.
Niezwykła, pijana i szalenie rozpasana Barcelona z nawiązką nadrobiła wszystkie niezadowolenia mojego wyjazdu. Nawet to, że w końcu nie dostałem się na wystawę Banksy'ego.

A teraz - Kraków, kierat, trochę jeżdżenia i mejlowania zawodowego. I egzaminy na studia III stopnia. Już niedługo.

 

18:24, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 sierpnia 2009
Bristol

To miasto zawsze mylilem z Bostonem, nie wiedziec, dlaczego. Pobyt tutaj tez mi szczegolnie nie pomaga w dokonaniu rozroznienia, bo na przyklad wczoraj w nocy minal mnie mlody czlowiek z napisem "Boston" na koszulce... Musialem dluzsza chwile glowkowac, nim domyslilem sie, gdzie rzeczywiscie jestem.

Jednym z glownych powodow mojego przybycia tutaj byla wystawa prac Banksyego w tutejszym muzeum, ale kolejka do wystawy jest niewiarygodnie wielka. Rozpuszczony polskimi muzeami, do których mało kto chodzi, nie wiem jeszcze, czy w ogole zdecyduje sie na wizyte, ktora musi sie wiazac z poranna pobudka i wielogodzinnym czekaniem. Hmmm..

Takczy wspak, Banksy jutro. Dzis ide w miasto, zobaczyc jak najwiecej w jak najkrotszym czasie, jednoczesnie wydajac jak najmniej pieniedzy.

P.S.: Szukajac linku na Wiki do Banksy'ego dowiedzialem sie, czym jest fetyszyzm majteczkowy i jakie ma powiazania z majteczkami niepelnoletnich dziewczat. Ot, swiat!

12:23, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 sierpnia 2009
EuroTrip 2009

Tak, tak wlasnie.

Troche boli cialo, poddane wczoraj niemilosiernemu hiszpanskiemu sloncu. Doskwiera brak pralki,ktora w Niemczech byla na wyciagniecie reki. Za to perspektywa na Wielka Brytanie, Irlandie i Francje jest przepyszna. Staram sie nie myslec o zwrocie dlugow po powrocie i o kieracie od 1 IX.

18:00, niebieskokolorowy
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 sierpnia 2009
Przerażony

Jestem przerażony materiałem, na który przekierowała mnie gazeta.pl
Podczas codziennej witrynówki (internetowy odpowiednik "prasówki") natknąłem się na portalu plotek.pl na rlację z jednego z odcinków Britain Got Talent!, w trakcie którego dziesięcioletnia Connie Steel rozpłakała się. Nie można umieścić filmu na stronie, więc mogę tylko odesłać do pierwszej i drugiej części jej występu, zaproponować całość od razu, lub całość okraszoną komentarzem serwisu plotek.pl :)

W całej tej sprawie przeraża mnie nie "bezduszność matki" i inne takie, nad którymi pastwią sę internauci na forach internetowych. Zastanawia mnie kilka innych spraw.

BGT! to program bezlitosny. Wielu wykonawcom trafiały się niefartowne wpadki, na kilogramy dowodów wisi na YouTube i w pokrewnych miejscach. O ile się orientuję, drugą szanse otrzymała jedynie Miss Steel. Czy tylko łzy dziesięciolatki (tu zapewne szczere, choć przecież żyjemy w erze społeczeństwa spektaklu, wiemy, że "Cały świat to scena", mamy świadomość, że scena wszystko usztucznia itp.) mogą przekonać producentów (bo to oni, nie jurorzy, trzęsą tym biznesem, przekonałem sie o tym na własnej skórze)?
Skąd przekonanie o jej "anielskim głosie"? W wysokich rejestrach jej głos drży, nie zawsze śpiewa czysto, nie zachwyca pierwotną naturalnością, jak robi to Connie Talbot w tym samym programie.
Dlaczego dziewczynka, jesli sobie nie radzi emocjonalnie z (niewątpliwie ogromnym) napięciem emocjonalnym, jest, wbrew zdrowemu rozsądkowi, przepychana dalej (bo wygląda na to, że tak się to skończy, choć tego nie jestem pewien, nie chce mi się dziewczęcia guglować)?

 

Pomilczmy o tym.

19:03, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 sierpnia 2009
Pysznie!

jest pysznie! Świeci słonko, można iść na basen, można czytać nową książkę (w nocy skończyłem ostatni, 47. tom "Sagi o Ludziach Lodu"), trzeba strawić wspaniały obiad (brokuły, ser żółty, trzy ząbki czosnku, masło roślinne, makaron z czosnkiem i bazylią, bazyliowe pesto), trzeba się pakowac na pociąg. Jest pysznie!

14:29, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 lipca 2009
Chcę być bogaty!

Albo chociaż mieć z kim stanąć w kolejce. Może drakaina się zgodzi, bo imprezy wydają się warte składu świec z pszczelego wosku.

11:58, niebieskokolorowy
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 60
O autorze