zapiski terapeutyczne
RSS
piątek, 18 września 2009
Zasłyszane

Wczoraj popołudniu, szykując się do wyjścia z domu (tj. stojąc na dworze i paląc papierosa), usłyszałem następujacy dialog:

ON: jesteś głucha jak pień!
ONA: (szuszuszuszu)
ON: Głucha jak pień!
ONA: (niezrozumiałe)
ON: JAK PIEŃ!!!
tu chwila regularnego dialogu, po czym:
ON: Jesteś głucha jak pień!

Uśmiechnąłem się pod nosem.

08:48, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
Krk

Już powrócony, zapracowany, niedospany - te klocki.

Rozczarował mnie Paryż. To chyba najmocniejsze moje zderzenie z legendą miasta. Owszem, podobnie było z Krakowem, lata temu, mimo wszystko jednak tamto zderzenie było mniejsze. Różnica między mitem a rzeczywistością tego "miasta koło Nowej Huty" nie jest aż tak szalona, jak to się dzieje w Paryżu. Choć, oczywiście, jest zauważalna.
A Paryż zaproponował silniejsze zderzenie. Nie bardzo rozumiem, jak to działa. Może legenda rośnie wraz z odległością? Dośc powiedzieć, że romantyzm, artystowskość i wszelkie inne ą-ę wymiękły i ustapiły miejsca rynkowi zbytu metalowych wież Eiffel'a i wachlarzy z zarysem Notre-Dame. Cieszę się, że się na ten Paryż zdecydowałem, ale jakoś tak - nie mam ochoty wracać. Mimo wszystko - nie. Korcą mnie inne miasta we Francji, np. Nantes ze względów sentymentalnych.
Niezwykła, pijana i szalenie rozpasana Barcelona z nawiązką nadrobiła wszystkie niezadowolenia mojego wyjazdu. Nawet to, że w końcu nie dostałem się na wystawę Banksy'ego.

A teraz - Kraków, kierat, trochę jeżdżenia i mejlowania zawodowego. I egzaminy na studia III stopnia. Już niedługo.

 

18:24, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 sierpnia 2009
Bristol

To miasto zawsze mylilem z Bostonem, nie wiedziec, dlaczego. Pobyt tutaj tez mi szczegolnie nie pomaga w dokonaniu rozroznienia, bo na przyklad wczoraj w nocy minal mnie mlody czlowiek z napisem "Boston" na koszulce... Musialem dluzsza chwile glowkowac, nim domyslilem sie, gdzie rzeczywiscie jestem.

Jednym z glownych powodow mojego przybycia tutaj byla wystawa prac Banksyego w tutejszym muzeum, ale kolejka do wystawy jest niewiarygodnie wielka. Rozpuszczony polskimi muzeami, do których mało kto chodzi, nie wiem jeszcze, czy w ogole zdecyduje sie na wizyte, ktora musi sie wiazac z poranna pobudka i wielogodzinnym czekaniem. Hmmm..

Takczy wspak, Banksy jutro. Dzis ide w miasto, zobaczyc jak najwiecej w jak najkrotszym czasie, jednoczesnie wydajac jak najmniej pieniedzy.

P.S.: Szukajac linku na Wiki do Banksy'ego dowiedzialem sie, czym jest fetyszyzm majteczkowy i jakie ma powiazania z majteczkami niepelnoletnich dziewczat. Ot, swiat!

12:23, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 sierpnia 2009
EuroTrip 2009

Tak, tak wlasnie.

Troche boli cialo, poddane wczoraj niemilosiernemu hiszpanskiemu sloncu. Doskwiera brak pralki,ktora w Niemczech byla na wyciagniecie reki. Za to perspektywa na Wielka Brytanie, Irlandie i Francje jest przepyszna. Staram sie nie myslec o zwrocie dlugow po powrocie i o kieracie od 1 IX.

18:00, niebieskokolorowy
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 sierpnia 2009
Przerażony

Jestem przerażony materiałem, na który przekierowała mnie gazeta.pl
Podczas codziennej witrynówki (internetowy odpowiednik "prasówki") natknąłem się na portalu plotek.pl na rlację z jednego z odcinków Britain Got Talent!, w trakcie którego dziesięcioletnia Connie Steel rozpłakała się. Nie można umieścić filmu na stronie, więc mogę tylko odesłać do pierwszej i drugiej części jej występu, zaproponować całość od razu, lub całość okraszoną komentarzem serwisu plotek.pl :)

W całej tej sprawie przeraża mnie nie "bezduszność matki" i inne takie, nad którymi pastwią sę internauci na forach internetowych. Zastanawia mnie kilka innych spraw.

BGT! to program bezlitosny. Wielu wykonawcom trafiały się niefartowne wpadki, na kilogramy dowodów wisi na YouTube i w pokrewnych miejscach. O ile się orientuję, drugą szanse otrzymała jedynie Miss Steel. Czy tylko łzy dziesięciolatki (tu zapewne szczere, choć przecież żyjemy w erze społeczeństwa spektaklu, wiemy, że "Cały świat to scena", mamy świadomość, że scena wszystko usztucznia itp.) mogą przekonać producentów (bo to oni, nie jurorzy, trzęsą tym biznesem, przekonałem sie o tym na własnej skórze)?
Skąd przekonanie o jej "anielskim głosie"? W wysokich rejestrach jej głos drży, nie zawsze śpiewa czysto, nie zachwyca pierwotną naturalnością, jak robi to Connie Talbot w tym samym programie.
Dlaczego dziewczynka, jesli sobie nie radzi emocjonalnie z (niewątpliwie ogromnym) napięciem emocjonalnym, jest, wbrew zdrowemu rozsądkowi, przepychana dalej (bo wygląda na to, że tak się to skończy, choć tego nie jestem pewien, nie chce mi się dziewczęcia guglować)?

 

Pomilczmy o tym.

19:03, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 sierpnia 2009
Pysznie!

jest pysznie! Świeci słonko, można iść na basen, można czytać nową książkę (w nocy skończyłem ostatni, 47. tom "Sagi o Ludziach Lodu"), trzeba strawić wspaniały obiad (brokuły, ser żółty, trzy ząbki czosnku, masło roślinne, makaron z czosnkiem i bazylią, bazyliowe pesto), trzeba się pakowac na pociąg. Jest pysznie!

14:29, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 lipca 2009
Chcę być bogaty!

Albo chociaż mieć z kim stanąć w kolejce. Może drakaina się zgodzi, bo imprezy wydają się warte składu świec z pszczelego wosku.

11:58, niebieskokolorowy
Link Komentarze (4) »
Nareszcie!

Nareszcie nadrobiłem zaległości. Obejrzałem "Tatarak", film o trzech tematach i trzech narracjach. Nie wiem sam, co o nim myśleć, nie wiem nawet, czy mi się podobał, czy nie. Lubię filmy, o których nie wiem, jaki jest mój do nich stosunek.

03:35, niebieskokolorowy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 lipca 2009
Zrobić sobie prz erwę

To ważna umiejętność. Cieszę się, że zdarza mi się ją na sobie zastosować. W ramach przerwy od Krakowa jadę już w sobotę do Gdańska. na Szekspira z Ameryki.

00:29, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lipca 2009
HP i KP
To słaby film. Wierny książce w najgorszym znaczeniu tego słowa: artyści filmowi są w najnowszej części HP przezroczyści. Nie ma miejsca na sztukę, gdy robi się wierną ekranizację (tak, tak, na pewno sa wyjątki od tej reguły, ale jako nie-filmoznawca nie zajmuję się tym problemem aż tak szczegółowo)
Nawet tak wybitna aktorka jak Maggie Smith zniknęła w tym filmie pod natłokiem efektów, biegania, fruwania na miotłach. Trudno tu w ogóle mówić o aktorstwie. Wykonawcy sa jedynie opłaconymi wykonawcami funkcji.
Tak wiele istotnych elementów opowieści zniknęło w kinie! Nie śledziłem na bieżąco dziejów powstawania filmu, więc dla mnie niespodzianką było, że [SPOILER] nie będzie (fantastycznie opisanej) walki o Hogwart ani pogrzebu Dumbledore'a [KONIEC SPOILERA]. Trudno mi też wybaczyć zmiany w zachowaniu Snape'a w finale filmu. Wiemy już, co i jak z tą postacią, po której i dlaczego stał stronie. Teraz każdy element zmieniający cokolwiek w rysach tego bohatera wobec powieści musi być delikatnie wyważony.

Nie chce mi się wiecej pisać.

Jestem rozczarowany i zawiedziony.
01:05, niebieskokolorowy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59